Makary Sieradzki

Niesamowita postać. Trafiłam na to nazwisko przypadkowo i nie mogę się oderwać od przeczesywania internetu. Tak mało jest o Nim materiałów w sieci. Gdzieś żyją jego wnuki…
Pan Makary urodził się 1 stycznia 1900 r., zmarł 28.XII.1992 w okolicznościach niejasnych potrącony przez samochód. Jego długie życie starczyłoby na kilka życiorysów. Na tej fotografii ma prawie 50 lat, łysinę, wąsy i okulary.
Tuż przed dziewięćdziesiątką napisał książkę. I wydanie w 1990, II wydanie – 1993 r.
Wydawałoby się, że powinny to być dwie książki (co najmniej).
Z jednej strony mamy bowiem opowieść „dla chłopców”: wspomnienia z horrorów stalinizmu, z procesu rotmistrza Pileckiego w 1948r., z którego Sieradzki wyszedł z wyrokiem dożywocia, by po 9 latach więzienia wyjść na wolność ledwie żywym…
Z drugiej zaś szczegółowy poradnik zdrowego życia (zaś poradniki są dla dziewczynek…). W sumie – 300 stron pod tytułem Życie bez chorób: nie wolno pić i palić, nauczyć się oddychać wg pranajamy, najlepiej jeść owoce i warzywa, chodzić spać przed północą…
A pomiędzy tymi poradami – oprócz własnych dziejów, – wpleciona jeszcze filozofia, jeszcze ocena historii, jeszcze prognozy dla Polski i całej Europy – – –
Sieradzki nie tylko śmiało tworzy swoje dzieło, będąc już dobrze po osiemdziesiątce, ale mimo zaawansowanego wieku ma bardzo otwarty i chłonny umysł. Najprościej stwierdzić to po datach wydania cytowanej przezeń literatury: są tu pozycje z lat dwudziestych, ale również z końca lat osiemdziesiątych, które zresztą znam i często mam na półce.
W dziedzinie, o której pisze, jest samoukiem (jak sam skromnie podkreśla) – i może dlatego pisze w sposób zrozumiały dla wszystkich. Długoletni staż nauczycielski i wykształcenie polonistyczne pozwalają mu pisać wartko i językiem miłym dla ucha.

Wiąże się z tym niebezpieczeństwo, że łatwiej jest uwierzyć takiemu autorowi w stawiane przez niego tezy. Z drugiej strony – każdą teorię Sieradzki podpiera wyimkami z literatury (choć często jest to literatura tylko popularno-naukowa lub poradnikowa).
Jeszcze tę książkę postudiuję.
Przy okazji trafiłam na ważny film z 2006 roku – Śmierć rotmistrza Pileckiego: naprawdę warto go obejrzeć.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.