Po filmikach Youtube wymyślono teraz twitter – kompilację komunikatora z blogiem i SMSem w formie mini. Ciekawe.
A ja w lesie.
Dzisiaj ma nas odwiedzić młody człowiek, który usiłuje pokryć okolicę radiową siecią internetową. Będzie sprawdzał, jak rosną drzewa. Wiem, i tak okaże się, że najbliższy maszt przez sosny i brzozy nie zobaczy naszego dachu 🙁
Ale muszę próbować.
Archiwum kategorii: Rozmaitości
Imieniny Wszystkich Świętych
Tatuś żartował, że powinien to być najszczęśliwszy dzień w roku – bowiem wszyscy mają tego dnia imieniny 🙂
Ale nie jest taki. To dzień refleksji. 
Nie byliśmy w tym roku na żadnym cmentarzu. Po południu zapaliłam świeczkę i postawiłam na stole. Paliła się kilka godzin. Co spojrzałam na płomień, wspominałam — najpierw tych, co odeszli względnie niedawno:
Myślę o śmierciach w mojej rodzinie, któr zdarzały się jakby nie po kolei: co czuła Babcia Zosia, gdy zaginął gdzieś na Wschodzie jej syn Czesiek? Nie wiedziała nic jeszcze o Ostaszkowie, ale na starej mapie pozakreślała miejsca, gdzie były lagry. Co czuła Babcia Felosia po śmierci wujka Kazika — swego młodszego dziecka? Co czuła Mama Krysi?
Wspominam rodzinę Wróblewskich — byli dla mnie prawie rodziną.
Spoza rodziny wspominam jeszcze dość często:
Byli.
Starzeję się. Powyższa lista o tym świadczy. Kiedy byliśmy młodzi, wszyscy jeszcze żyli…
To dobrze powspominać tych, których już nie ma. Już się do nich nie uśmiechnę inaczej, jak tylko w myślach. A tacy byli fajni. Pozostały po nich tylko wspomnienia — dlatego wspominam. Nie całkiem odeszli dzięki temu. Jeszcze chwilkę trwają — jeszcze czytasz ich imiona. Jeszcze wiesz, że wystarczy do mnie napisać czy zadzwonić, a opowiem Ci swoją pamięć o nich. Jeszcze pamiętam.
Też odejdę.
Z motyką na Tepsę
31-X złożyliśmy oboje pisma (dwa osobne, choć z identycznym wyliczeniem) do TP S.A. wzywające do zapłaty odszkodowania, które obliczyłam na kwotę po 6.505 zł dla każdego z nas – łącznie z odsetkami ustawowymi. Wyszczególniłam, wyliczyłam, uzasadniłam – teraz Tepsa ma 2 tygodnie (14 dni roboczych) na odpowiedź. Jeżeli policzę tydzień roboczy 5-dniowy, to 14 dni mija 21-XI. Zobaczymy.
Gdyby uznali choć połowę tej kwoty, to moglibyśmy pooddawać długi, a nawet byłoby mnie stać na badania…
Ciekawe. Od lat nie słyszałam, żeby ktoś wygrał z tą firmą. Najpierw spotkałam się z teściową Sępa – pani prawnik obejrzała umowę, regulamin dołączony i stwierdziła, że kasa się należy. Radziła, co prawda, żeby najpierw proponować jakąś ugodę. Nie bardzo wydaje mi się prawdopodobna jakaś ugoda.
Jedyny wariant, jaki przychodził mi do głowy, to zainstalowanie telefonu i odejmowanie rachunków od kwoty zadłużenia. W ten sposób miałabym ie tylko telefon z Internetem, ale też 4-5 lat bez rachunków. To nawet miałoby sens, ale wydaje się mało prawdopodobne.
Poczekamy, zobaczymy najpierw, co odpiszą.
Gazetka.EU
Strona http://Gazetka.EU zbiera całą moją bieżącą działalność internetową. Można więc stamtąd trafić na stronę:
Zapraszam.
Księżycowa iluzja
Iluzja księżycowa to najsłynniejsze ze złudzeń. Polega po prostu na tym, że księżyc w pełni, znajdujący się tuż nad horyzontem, wydaje się być o wiele większy niż w zenicie. A przecież księżyc, znajdujący się ćwierć miliona mil od Ziemi, zawsze zajmuje ten sam kąt 0,5 stopnia, gdzie by nie był na niebie.
Po pierwsze, jest to problem fotografów. Widzą piękny obraz z księżycem w pełni wschodzącym nad horyzontem. Klik i zdjęcie gotowe. Jednak efekt jest niezadowalający. Księżyc na fotografii jest o wiele mniejszy niż widziany gołym okiem. Nawet profesjonalni fotograficy mają z nim kłopot. Przecież przy normalnym obiektywie 50-milimetrowym w aparacie 35 mm widoczność wynosi około 50 stopni, zaś wielkość księżyca, czyli kąt 0,5 stopnia, stukrotnie przewyższa szerokość zdjęcia! Wiele zdjęć, które spotkamy w magazynach ilustrowanych, a które obejmują księżyc na tle pejzażu, to zwykły fotomontaż. Pejzaż wykonano zwykłym obiektywem, zaś księżyc – teleobiektywem, dającym większy obraz.
Skąd bierze się to złudzenie? Skoro księżyc zawsze zajmuje nam kąt 0,5 stopnia, to obraz na siatkówce oka zawsze musi być taki sam. Wynika stąd, że problem polega na interpretacji. Wykazuje to prosty eksperyment: Księżyc w pełni wiszący tuż nad horyzontem nie wygląda aż tak wielki dla ludzkiego oka, jeżeli przed okiem umieścimy kartkę papieru z dziurką tak, aby przez tę dziurkę widać było tylko księżyc, bez horyzontu. Jeśli w tym samym czasie otworzymy drugie oko, okaże się, że każde oko będzie widziało inną wielkość księżyca!
Jedno wyjaśnienie jest takie.
Wiemy, że chmura nad głową wydaje się większa, gdy przesuwa się ku widnokręgowi. A samolot, będący tam małym punktem, jest o wiele większy, gdy znajdzie się nad nami. Wiemy, że kiedy stoimy pod drzewem, wydaje się ono ogromne, a odległość kilkuset kroków wydaje się niewielka. Tak się wydaje, gdyż większość naszego świata tak widzimy, po prostu jesteśmy upośledzeni wzrokowo względem takich sytuacji, jak obserwacja księżyca, który zajmuje ten sam kąt widzenia oka, gdzie by nie był na nieboskłonie. A umysł interpretuje: obraz, który tak właśnie „widzi”, twierdząc, że księżyc jest większy, niż faktycznie jest.
Dzięki dla Roberta Beckera, który dodał poniższą obserwację Księżycowej Iluzji (tłumaczenie własne tekstu ze strony Grand Illusions – Wielkie Iluzje):
Pewne rozszerzenie księżycowej iluzji, którego nauczyłem się na studiach na kursie psychologii, polega na zademonstrowaniu tego efektu przy użyciu tzw. powidoków*). Po prostu popatrz na niewielkie (o średnicy 2 cm) koło z kolorowego papieru przez 20-30 sekund (kolor nie ma znaczenia, jeżeli jednak zastosujesz jasny fiolet, to w powidoku ujrzysz piękny żółty księżyc). Pomocne jest też zaznaczenie małej kropki w środku koła do koncentracji – oko ma tendencję do wędrowania po kole, wówczas powidok jest nie tak wyraźny. Po tym patrzeniu teraz spójrz się na sufit (gdzieś 2 metry nad głową), a zauważysz mały księżycowaty powidok. Powtórz ćwiczenie, ale tym razem przenieś wzrok na odległą ścianę (o jakieś 5-10 metrów). „Księżyc horyzontalny” jest ogromny, chociaż nadal zajmuje ten sam kąt naszego oka co księżyc nad głową. Ponieważ mentalnie dokonujemy projekcji tego obiektu na większą odległość, a jego obraz nie maleje, to „widzimy” go o wiele większym.
*) powidok fizjol. utrzymywanie się wrażenia wzrokowego (1 s do kilku minut) po ustaniu działania silnego bodźca świetlnego, który wywołał to wrażenie [Definicje PWN].
