Archiwum kategorii: Rozmaitości

Samo się wymyśla

Prawo Linusa:

Jeśli odpowiednio duża liczba programistów testuje i współtworzy oprogramowanie, niemal każdy problem zostanie szybko zidentyfikowany, a jego rozwiązanie będzie dla kogoś oczywiste. [wg Polityki]

Zasada forum:
Nawet jeśli w części postów są błędy, to grupa e-pacjentów związanych tą samą chorobą zagwarantuje ich autokorektę, wytykając wątpliwe czy nieuważne stwierdzenia.
[Czego nauczyłem się od e-pacjentów? ? 2005 Dan Hoch, Tom Ferguson ? What I?ve Learned from E-Patient; Tłumaczenie: X-2006 artur737? & zgoorek? (w całości na mojej stronie)]


W ruchu wolnego oprogramowania obowiązuje porządek merytokratyczny*). Nieistotne, czy uczestnik w godzinach pracy zatrudniony jest w IBM, czy na Stanford University, liczy się tylko to, co potrafi. A tym musi się wykazać rozwiązując konkretne problemy, które są natychmiast publicznie oceniane przez innych. Największą nagrodą jest publiczne uznanie, które otwiera drogę do awansu i udziału w coraz bardziej odpowiedzialnych zadaniach. Najwyższą karą, jak we wspólnocie plemiennej, jest banicja, czyli wykluczenie.
[Edwin Bendyk, Polityka, dodatek „Cywilizacja” nr 9]


*)merytokracja – koncepcja futurologiczna wysunięta przez ang. socjologa M. Younga, według której wiek XXI będzie wiekiem rządów ludzi kompetentnych w jakimś zawodzie lub w jakiejś dziedzinie wiedzy (łac. meritum – zasługa)
[Słownik Języka Polskiego PWN]

I po gorączce

Zaaplikowałam sobie kilka leczniczych herbat: kubek gorącej herbaty z litewską nalewką 999 – i tak raz po razie. Trochę końska to kuracja, ale skutkuje:

  • przedwczoraj o godzinie 22 miałam 38,2°C,
  • wczoraj o 7 rano już 36,2°C,
  • o 21 wieczorem również 36,2°C;
  • teraz pomiar wykazuje 35,96°C.

    Tylko wczoraj wątroba zgłaszała swoje pretensje. Zaczęło mnie skręcać. Więc hepatil i ohydny sok z łopianu. Dzisiaj rano wątroba już spokojna.
    Najwyższa pora, bo robota czeka. Nie mam czasu teraz na chorowanie!

  • O asertywności?

    Niemiło od rana.
    Znowu ktoś usiłuje mi wejść na głowę. Tym razem E. Jak ja tego nie lubię. Tomek nie ma w sobie asertywności, więc jej ulega, a potem tego samego oczekuje ode mnie. No nie. Jest słowo „nie”.
    Ona się nie zapytała, czy ja się zgadzam. Ona mi oznajmiła, co ja będę dla niej robić przez 4 dni maja, kiedy to ona musi wyjechać za granicę.
    Za nic się nie zgodzę. Nie wiem, co T. jej naobiecywał, ale to jest moje życie.

    Dopiero po południu wizyta u Janka i Jagody sympatyczna poprawiła mi humor. No tak, ale Janek jest moim przyjacielem z gór. Nigdy nie będzie nieuprzejmy wobec mnie, nie będzie sobie mną dysponował.